Elektroniczne podręczniki

Jakiś czas temu pisałam o pomyśle wprowadzenia do szkół e-podręczników. Minister Edukacji Katarzyna Hall na początku roku szkolnego zapowiedziała, że wydawcy podręczników, oprócz wersji papierowej, będą musieli przygotować także elektroniczną wersję podręcznika. Rozwiązanie to wielu postrzegło  jako oczywistą korzyść i wreszcie ułatwienie dla dzieci, których książki do szkoły dziś ważą ok. 8 kilogramów. Znalazła się też rzesza przeciwników projektu i osób, które nie widzą tylko samych plusów. Do tego drugiego grona zaliczają się wydawcy tradycyjnych papierowych podręczników, obawiający się piractwa wśród uczniów, a także rodzice, którzy zdają sobie sprawę z wcale nie obniżonych kosztów zakupów takich książek, a później braku możliwości ich odsprzedania z powodu zabezpieczeń DRM. Trzeba też pamiętać o głosie lekarzy, którzy alarmują, że dzieci i tak wystarczająco dużo czasu spędzają przed ekranem komputera, ze szkodą dla ich wzroku, kondycji i relacji z rówieśnikami.

W nieco innej sytuacji są uczniowie i studenci w Stanach Zjednoczonych. Oni również narzekają na wysokie koszty podręczników papierowych, jednak w tym przypadku mogą się spodziewać znacznego obniżenia wydatków na naukę po wprowadzeniu e-podręczników. Badania przeprowadzone przez Student PIRGs pokazały, że ceny podręczników w Stanach już mogą być problemem – 7 na 10 studentów w tamtejszych college’ach sprzedało swoje książki ze względów finansowych. A to z pewnością uniemożliwia naukę. Szczęśliwie dla młodych Amerykanów, tamtejszy rynek książek elektronicznych jest o wiele bardziej dynamiczny i atrakcyjny. E-booki można kupić o 53 %  taniej niż papierowe podręczniki, a wszelkie informacje można zamieścić w postaci interesujących diagramów, wykresów, map i filmów. Studenci już wypowiadają swoje zdanie na temat przestarzałości drukowanych podręczników. Nieprzystosowanie rynku podręczników do potrzeb studentów musi spotkać się ze zmianą tego rynku. Południowa Korea w zeszłym roku przeznaczyła 2 miliardy dolarów na konwersję wszystkich podręczników do wersji elektronicznej do roku 2015.  Podobnie dzieje się na Florydzie. Wiadomo, że dużo wody musi upłynąć, aby takie rozwiązanie stało się bardziej powszechne. Pytanie tylko – czy i kiedy będzie taka możliwość w naszym kraju?

Źródła: http://nt.interia.pl/gadzety , http://www.onlineeducation.net/